Wystarczy raz wejść do Urzędu Miasta w Katowicach i starać się załatwić z pozoru prostą sprawę, a urzędnicy boleśnie uświadomią naiwnego mieszkańca, gdzie jest jego miejsce.
We wtorek 5 lutego jedna z mieszkanek Katowic przyszła do głównej siedziby urzędu miasta, żeby złożyć w kancelarii podawczej dwa pisma z prośbą o udostępnienie informacji publicznej. Wydawało się, że tak prosta czynność będzie trwała najwyżej kilka minut. Nic bardziej błędnego!
Pierwsze schody pojawiły się w momencie, gdy urzędniczka w kancelarii zwróciła uwagę, że pismo jest zaadresowane ogólnie na Urząd Miasta, a nie na konkretny wydział. Zaskoczona mieszkanka usłyszała, że przecież w urzędzie jest ponad 30 wydziałów i pani w kancelarii nie może ot tak sobie zgadywać jakie pismo jest do kogo. Następnie urzędniczka przebiegła wzrokiem po obu pismach i zawyrokowała, że jeden z dokumentów może przyjąć i zastanowi się komu go przekazać, ale drugi należy zanieść osobiście do Wydziału Dróg i Mostów.
Pracowniczka kancelarii niejasno określiła, że pomieszczenia tego wydziału znajdują się „tu, na parterze”. Zdezorientowana mieszkanka wyszła więc z kancelarii w poszukiwaniu Wydziału Dróg i Mostów, które zgodnie z tablicą informacyjną znajdywały się na 5 piętrze, a nie na parterze. Po dotarciu na miejsce usłyszała, że rzeczywiście pismo jest do tego wydziału, ale urzędniczka nie może go przyjąć, gdyż na parterze jest specjalne okienko, gdzie składa się tego rodzaju dokumenty. Kobiecie nie pozostało więc nic innego, jak wrócić po raz kolejny na parter, minąć kancelarię podawczą i dostać się do okienka, gdzie w końcu udało jej się załatwić sprawę.
Przyglądając się całej sprawie warto sobie zadać kilka pytań. Czy złożenie pisma do urzędu musi wymagać tyle procedur i zachodu? Czy mieszkaniec zawsze musi wiedzieć do jakiego wydziału skierowany jest dany dokument? Czy rolą kancelarii podawczej nie jest właśnie odbieranie wszystkich składanych do urzędu pism, a następnie ich odpowiednie segregowanie?
Niestety nie jest to pierwszy sygnał dochodzący do naszego stowarzyszenia o takim niezgodnym z prawem zachowaniu urzędniczek w kancelarii podawczej. Mamy nadzieją, że doczekamy czasów, kiedy mieszkańcy Katowic przestaną być traktowani jako posłańcy i nie będą wyręczać w pracy osób zatrudnionych w urzędzie.
Grzegorz Wójkowski – 502 984 057